Start/Stomatologia estetyczna/Wybielanie wewnętrzne zęba martwego — technika starsza niż licówka, wciąż warta uwagi
Stomatologia estetyczna

Wybielanie wewnętrzne zęba martwego — technika starsza niż licówka, wciąż warta uwagi

Jak rozjaśnić pojedynczy przebarwiony ząb po leczeniu kanałowym bez szlifowania, na czym polega bezpieczna bariera wewnętrzna i jak trwały jest efekt.

Pojedynczy siekacz przyśrodkowy, ciemniejszy od sąsiadów o wyraźny ton, po leczeniu kanałowym sprzed kilku lat. Pacjentka nie chce szlifować zdrowego zęba pod licówkę, a odbudowa kompozytowa na przebarwionym podłożu i tak prześwituje. To najczęstszy scenariusz, w którym warto wrócić do techniki starszej niż większość materiałów w gabinecie — wybielania wewnętrznego zęba martwego.

Idea jest prosta: zamiast maskować przebarwienie od zewnątrz, usuwa się jego przyczynę od wewnątrz. Produkty rozpadu krwi i resztki tkanki miazgowej wnikają w kanaliki zębinowe i to one dają szarość lub brąz. Środek utleniający wprowadzony do komory rozkłada te barwniki. Efekt bywa spektakularny, a inwazyjność — minimalna w porównaniu z jakąkolwiek pracą protetyczną.

Kwalifikacja: nie każdy ciemny ząb się nadaje

Warunek podstawowy to poprawnie i szczelnie wypełniony kanał. Wybielanie na tle nieszczelnej obturacji to proszenie się o nawrót zakażenia. Przebarwienia pochodzenia krwiopochodnego reagują najlepiej. Gorzej wypadają zęby ciemne od metalowych wkładów lub od materiałów zawierających srebro — tu utlenianie niewiele da. Cienkie, przezierne szkliwo u osób starszych ogranicza końcowy efekt, bo prześwituje spod niego zębina.

Przebieg zabiegu krok po kroku

  1. Kontrola szczelności wypełnienia kanałowego i wykonanie zdjęcia wyjściowego z odcieniem odniesienia.
  2. Usunięcie materiału z komory i skrócenie gutaperki kilka milimetrów poniżej granicy dziąsła.
  3. Założenie szczelnej bariery na wypełnieniu kanałowym — to najważniejszy punkt bezpieczeństwa.
  4. Wprowadzenie środka utleniającego (nadboran sodu z wodą lub nadtlenkiem wodoru) i zamknięcie ubytku szczelnym opatrunkiem tymczasowym.
  5. Wymiana środka co kilka dni aż do uzyskania koloru nieco jaśniejszego niż docelowy.
  6. Odczekanie przed odbudową ostateczną, bo tuż po utlenianiu wiązanie kompozytu jest osłabione.

Bariera wewnętrzna — punkt, na którym nie wolno oszczędzać

Największe ryzyko techniki to resorpcja szyjkowa zewnętrzna — powolne uszkodzenie tkanek w okolicy przyszyjkowej, które może ujawnić się dopiero po latach. Kojarzy się je z wnikaniem środka utleniającego poza komorę, dlatego bariera nad gutaperką musi sięgać powyżej poziomu przyczepu i szczelnie odcinać kanał. To dwie minuty pracy, które decydują o tym, czy technika jest bezpieczna, czy ryzykowna. Skrót w tym miejscu potrafi kosztować ząb.

Trwałość efektu i szczera rozmowa z pacjentem

Wybielony ząb z czasem częściowo wraca do ciemniejszego tonu — u części osób po kilku latach, u innych efekt utrzymuje się dłużej. Dlatego rozsądnie jest wybielić z lekkim zapasem i uprzedzić pacjenta, że powtórka bywa potrzebna. To wciąż tańsze i mniej niszczące niż korona, a w razie nawrotu procedurę można ponowić. Warto mieć zdjęcia „przed” — po miesiącach pacjent pamięta swój ząb jaśniejszym, niż był naprawdę.

Czy w dobie licówek warto o tym w ogóle pamiętać? Moim zdaniem tak, i to nie z sentymentu. Trudno o metodę, która przy tak niskim koszcie biologicznym daje równie widoczną zmianę na pojedynczym zębie. Pod warunkiem, że traktuje się barierę wewnętrzną z należytą powagą.

Źródła

  1. American Association of Endodontists. Treatment options for the compromised tooth — internal bleaching. aae.org
  2. Plotino G i wsp. Nonvital tooth bleaching: a review of the literature. Journal of Endodontics. ncbi.nlm.nih.gov/pmc

Tekst oparty na praktyce gabinetowej i piśmiennictwie branżowym. Ma charakter edukacyjny i nie zastępuje indywidualnej oceny lekarza prowadzącego.

Cookies

Używamy plików cookies dla statystyk. Twój wybór jest dla nas ważny.